niedziela, 24 maja 2015

"Tak trudno powiedzieć Kocham" Część 2

Ma się tego pecha...
Kiedy w sobotę razem z MIką pojechałam do centrum handlowego, by pokupować nowe ciuchy, w autobusie musiałam kogoś spotkać. Oczywiście Akiego w towarzystwie jakiegoś starszego chłopaka i dziewczyny, którą chyba kojarzyłam z naszej klasy. 
Spojrzałam na czerwnowłosego gniewnie. Nie przepadałam za nim, chociaż czasami miło było z nim porozmawiać.
- Cały czas sie na niego patrzysz - zachichotała Mika.
Spojrzałam na nią wściekła.
- Weź... wkurza mnie.   Ubrał się dzisiaj tak... pedalsko - mruknęłam. Nie lubiłam słowa "pedalsko", ale jakoś nie mogłam znaleźć innego odpowiedniego określenia.
- Bez przesady. Mi tam się podoba.
- Rany, a te wszystkie laski za nim szaleją. Wkurzające - marudziłam dalej. Co jak co, ale byłam marudą.
- Mi to tam nie przeszkadza. Dlaczego tobie tak? Hej, bo pomyślę, że się zakochałaś - Zaśmiała się Mika.
Złapałam ją za ramię.
- Nie bądź głupia. ja miałabym się zakochać? W dodatku w kimś takim jak on? Nie doczekanie... - prychnęłam i pociągnęłam przyjciółkę trochę dalej, by stracić z oczu Akiego.
Ale oczywiście nie wyszło, bo chłopak nas zauważył. Uśmiechnął się do mnie, kiwają mi głową. Zignorowałam go i poszłam dalej. 
Aki chodzi ze mną od początku roku do klasy. Chodziliśmy do pierwszej liceum. Podobno był bardzo wierny w związkach - takie plotki chodzą po szkole. A ja, cóż, byłam "łamaczką serc". Odrzucałam chłopaków w czasami bardzo niemiły sposób. Oto kolejny dowód na to, że do siebie nie pasujemy.
- Wiesz, że cię uwielbiam Mika - zaczęłam - ale chwilami mnie dobijasz. Jak mogłabym się zakochać? - przewróciłam oczami.
Mika uśmiechnęła się do mnie, a kiedy wyszłyśmy z autobusu na swoim przystanku, odezwała się:
- Jasne, jasne. Zobaczymy jak będziesz mówić, kiedy dopadnie cię strzała Amora - pokazała mi język.
Do końca dnia nie poruszyłyśmy już na szczęście tematu chłopaków.

niedziela, 26 kwietnia 2015

"Tak trudno powiedzieć Kocham" - Część 1

Czasami zastanawiam się jak to możliwe, że ja i Mika się przyjaźnimy. Moja przyjaciółka jest moim zupełnym przeciwieństwem. Między innymi czeka ona na swojego księcia z bajki. A ja? Wręcz przeciwnie. Chłopcy często wyznawali mi miłość, jednak ja zawsze ich odrzucałam. Nie potrzebuję chłopaka. Na co komu on? Unikałam wszelkich samców. Naprawdę, nawet z żadnym nie rozmawiałam. 
Być może zmieniłam się tak z powodu tego co się kiedyś wydarzyło. Kiedyś byłam zakochana. I to bardzo. Ale mi przeszło, nie potrzebuję "drugiej połówki". Jako jedna połówka bardzo dobrze sobie radzę.
Od pewnego czasu jednak uczepił się mnie Aki - chłopak z mojej klasy. Wszystkie dziewczyny za nim szalały! No, prawie. Oprócz mnie. Nawet Mika uznawała go za "fajnego faceta". Dla mnie był on... zwykły. Czasami dobrze mi się z nim gadało, jednak nic więcej. Moja przyjaciółka często żartowała, że on się we mnie zakochał. Okay, istniała taka możliwość, ale on mnie zupełnie nie obchodził. 
- Nie mogę być z chłopakiem, który jest takim gadułą- mówiłam zawsze, kiedy Mika tak właśnie żartowała.
Aki był bardzo gadatliwy.
W każdym razie, czasami dobrze było z nim porozmawiać. Był on niestety niezłą gadułą, więc ja mało co się odzywałam, jedynie przytakiwałam. 
Nie, zdecydowanie nie mogłabym być z kimś takim. Pomijając już fakt, iż żadnego chłopaka nie potrzebuję.
- To był naprawdę niesamowity odcinek. Tyle się działo! Serio, musisz zacząć to oglądać - Uśmiechnął się do mnie szeroko Aki, poprawiając swoje okulary.
- Jasne, obejrzę to - Kiwnęłam głową ze sztucznym uśmiechem. Nawet nie wiedziałam na temat jakiego serialu on mówił. Zresztą, gdybym pamiętała tytuł to i tak wątpię bym to obejrzała.
Jakiś serial o zombie, z tego co zrozumiałam. Nie, to nie dla mnie. Zombie kojarzyły mi się z kimś, o kim nie chciałam pamiętać. 
-Na pewno?- spytał Aki.
-Tak-odrzekłam
-dobrze trzymam cię za słowo.
-Ok.
-Wybacz ale ja muszę już iść do zobaczenia Aki-Odwróciłam się i pomachałam do niego na pożegnanie.
-pa-odpowiedział.
Idąc do domu myślałam o tym, co się dziś w szkole wydarzyło.
Nim się obejrzałam byłam pod moim domem.Weszłam do domu i odrazu udałam się do mojego królestwa. Walnełam się na łóżko. Zasnełam trzy sekundy później. Nawet nie zjadłam obiadu odrazu odpłynełam.



No dobra mam nadzieję że wam się podobał.:) :*Oto nasi bohaterowie